Czy możemy korzystać z fotografii, której autora nie znamy?

22 marca 2019

Podstawowym prawem każdego twórcy będzie prawo do autorstwa. W konsekwencji osoby, które korzystają z utwory są zobowiązane każdorazowo do podania imienia i nazwiska twórcy. Co jednak w momencie, gdy zdjęcie będzie dostępne na wyciągnięcie ręki w sieci, ale autor nie jest znany? 

Prawo do ojcostwa utworu

Autorskie prawa osobiste to ochrona, która nie jest ograniczona w czasie, nie podlega zrzeczeniu się albo zbyciu i jest to więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do autorstwa utworu i do oznaczenia dzieła własnym nazwiskiem. Wymienione uprawnienia określa się niekiedy nazwą prawo do ojcostwa utworu. I tak jak ojcostwa uprawnień nie można ograniczyć czasowo ani zbyć ani się zrzec. Oznacza to, że jeśli autor nie zaznaczy, by jego dzieło było anonimowe to osoba, która je rozpowszechnia zawsze musi podać imię i nazwisko a także źródło. 

Lepiej zrezygnować z publikacji

Jak pokazują wyroki sądów w takim przypadku lepiej będzie rezygnować z wykorzystania zdjęcia. W stanie faktycznym, który pozwalał na wydanie wyroku była sytuacja, gdy wykorzystywano zdjęcie Ryszarda Kapuścińskiego, dość szybko znalazła się autorka zdjęcia, która skierowała sprawę na drogę sądową. 

Zdjęcie było wykorzystane przez gazetę i sąd stwierdził, że jeśli gazeta nie mogła ustalić, kto był autorem takiego zdjęcia to raczej powinna zrezygnować z jego publikacji a nie zakładać, że ochrona w tej sytuacji nikomu nie przysługuje. Pozwana gazeta była oczywiście zawodowo zobowiązana do tego, by dokładać wszelkiej staranności, większej niż standardowa, by zadbać o to, by wykorzystywane materiały pozyskiwane były z dbałością o prawa autorskie. Dlatego właśnie w tym przypadku założenie, że zdjęcie nie ma żadnego właściciela i tym samym nie ma ochrony praw autorskich oznacza, że ta wyjątkowa staranność do jakiej gazeta była zobowiązana nie została zachowana i dlatego nie można decydować się na wykorzystywanie takiego zdjęcia. 

W uzasadnieniu wyroku sąd podkreślił bardzo istotną w dobie obrazkowego internetu zasadę. W ocenie sądu bez znaczenia jest taka okoliczność, w której zdjęcie krążyło po internecie a autor nie sprzeciwiał się do tej pory tym publikacjom jakie się pojawiły. Naruszenie prawa autorskiego przez gazetę, która została pozwana nie może być usprawiedliwione przez fakt, że ktoś inny wcześniej te prawa autorskie naruszył i autor nie wystąpił na drogę sądową w związku z tym. 

Oznaczenie autorstwa to nie tylko prawo twórcy, ale jednocześnie również po drugiej stronie pojawia się obowiązek u tego, kto chciały wykorzystywać takie dzieło, które zostało przygotowane. jeśli ten obowiązek nie zostanie dopełniony można narazić się na dotkliwe kary, o czym pozwana gazeta się przekonała. W ramach procesu, który został wygrany właśnie prze autorkę zdjęcia gazecie zostało zasądzone 4600 złotych z tytułu naruszenia praw majątkowych na rzecz autorki oraz 6000 złotych z tytułu naruszenia autorskich praw osobistych a do tego odsetki i zwrot kosztów postępowania. Dlatego lepiej takich zdjęć nie wykorzystywać, poszukać takich, gdzie podanie autora stanie się możliwe.